Skoczek Łukasz Mamczarz w Londynie zdobył brąz, wierzymy, że w Rio de Janeiro będzie lepiej. To dla niego pobiegnie w Poznaniu trzy tysiące ludzi
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Łukasz Mamczarz z Gorzowa poleci na igrzyska paraolimpijskie w Rio. Do samolotu wsiądzie rankiem 1 września. Trzy dni później tłumy biegaczy pobiegną w poznańskiej sztafecie Business Run. Dla Łukasza i dwóch innych niepełnosprawnych sportowców Michała Żylińskiego i Sławomira Szepielaka. Dzięki hojności trzech tysięcy osób dostaną nowe protezy i pomoc w rehabilitacji.

Business Run to charytatywny bieg sztafetowy, który w tym roku odbędzie się po raz piąty. Wszystko zaczęło się w 2011 r. w Krakowie, rok później dołączyły Poznań i Katowice, a teraz drużyny startują w siedmiu miastach. W biegu startują 5-osobowe drużyny - z założenia firmy i instytucje. W tym roku opłata wpisowa przeznaczana jest na protezy dla beneficjantów biegu.

"Patrzę, nie ma nogi"

O Łukaszu Mamczarzu głośniej zrobiło się cztery lata temu, kiedy z paraolimpiady w Londynie przywiózł brąz w skoku wzwyż. Dwa miesiące wcześniej skoczył 1,82 m. Do tej pory ten wynik to rekord Europy w zmaganiach sportowców niepełnosprawnych.

Cofnijmy się do 2009 r. Łukasz przez sześć lat trenuje siatkówkę. Ma 21 lat. Wszystko zmienia wypadek motocyklowy. Motocykl z kompletnym strojem kupuje od szefa taty - rozwodził się, więc pozbywał się różnych rzeczy.

- Wtedy nie miałem prawa jazdy na motocykl, ale z dwoma znajomymi pojechałem na przejażdżkę w stronę Barlinka - wspomina. - Na zakręcie jechałem ok. 120 km na godz., odrzuciło mnie w lewą stronę. Drogą, która normalnie jest pusta, przejeżdżał samochód. Uderzyłem w niego lewą stroną ciała. Ręka była połamana, noga zaklinowała się w elementach samochodu. Mniej więcej 50 m sunąłem po jezdni. Chciałem wstać, ręka pogruchotana, patrzę nie ma nogi. Strażacy wyciągali ją osobno ze słupka między drzwiami a karoserią. Nie byłem w szoku, nie byłem przerażony, pamiętam, jak zabierali mnie do karetki. Zasnąłem dopiero w szpitalu, gdy podali mi narkozę.

Później trafia na oddział rehabilitacyjny, gdzie uczy się na nowo chodzić. Ordynatorka przekonuje, że będzie mógł uprawiać sporty, biegać, skakać. Bierze od niego numer telefonu, a potem kontaktuje go z trenerem Zbigniewem Lewkowiczem - opiekunem kadry paraolimpijskiej. To on zaprasza go do hali sportowej.

- Pierwszy trening? Skakałem wzwyż po raz pierwszy, choć nie miałem zielonego pojęcia, jak to robić. Trener pokazywał technikę, a ja przełamywałem zawstydzenie związane z niepełnosprawnością. Udało się pokonać poprzeczkę zawieszoną na 135 cm - opowiada Łukasz.

"To jest dopiero gość!"

Dlaczego skok wzwyż? Mamczarz tłumaczy, że do innych sportów nie miał odpowiedniej sylwetki, a np. bieganie wymagało zakupu specjalistycznej sportowej protezy, wartej ok. 70 tys. zł. Teraz, po siedmiu latach, dzięki pomocy Business Run taką protezę uda się kupić. To proteza wyczynowa - podobne ma sportowiec z RPA Oscar Pistorius.

Kiedy ludzie pytają, czy po wypadku się nie załamał, odpowiada, że nie miał na to czasu. - Mój obecny trener dał mi mocny zastrzyk adrenaliny i pozytywnej energii do uprawiana sportu i to dzięki sportowi poznałem swoje możliwości. Przede wszystkim otworzyłem się na świat i zwalczyłem lęk, obawy i wstyd przed pokazywaniem swojej niepełnosprawności - przyznaje.

Na portalu YouTube można znaleźć film ze skoku, który zapewnił mu brąz na paraolimpiadzie w Londynie. Technika skoku jest inna niż w przypadku sprawnych sportowców. Łukasz skacze bez protezy, na rozbieg podchodzi o kulach, odrzuca je i w kierunku tyczki skacze na jednej nodze. Odbija się i skacze nie klasycznym flopem, a na tzw. tygryska - jakby chciał zrobić fikołka przez tyczkę. W komentarzach pod filmem internauci piszą: " To jest dopiero GOŚĆ!!!", "Powiem tylko jedno... RESPECT" [szacunek - red.; pisownia oryginalna].

Oprócz medalu z Londynu przywiózł także dwa brązy z mistrzostw świata i dwa złota wywalczone na mistrzostwach Europy. W Rio wystartuje 9 września. Jak ocenia swoje szanse? - Każdy pyta, czy będzie medal. Jestem bardzo dobrze przygotowany, jak nigdy dotąd, ale wiadomo, że dochodzi jeszcze stres i "głowa" musi wytrzymać. Wystarczy popatrzeć na olimpiadę - Paweł Fajdek był typowany na zwycięzcę, a nie wszedł nawet do finału rzutu młotem. Proszę mi po prostu życzyć najlepszego występu.

Nasi w Rio de Janeiro

ZSR Start Zielona Góra Kamila Kubas - parakajakarstwo Mateusz Surwiło - parakajakarstwo Piotr Grudzień - tenis stołowy Marcin Skrzynecki - tenis stołowy Szymon Sowiński - strzelectwo Marek Trykacz - podnoszenie ciężarów

GZSN Start Gorzów Wlkp.

Lekkoatleci: Tomasz Blatkiewicz, Krzysztof Ciuszka, Adrian Imanowski, Maciej Lepiato, Łukasz Mamczarz, Mateusz Michalski, Lech Staltman, Renata Śliwińska, Bartosz Tyszkowski, Łukasz Wietecki

Milena Olszewska - łucznictwo

UKS "Dziesiątka" Nowa Sól

Krystyna Siemieniecka - tenis stołowy

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem